Małopolskie pamiątki, produkowane przez godzin dziesiątki!

Kolorowe rękawice furmańskie
Idzie zima więc warto sprawić sobie rękawice furmańskie, które nosi nawet amerykański senator i kandydat na prezydenta Bernie Sanders! Małopolskie rękodzieło i rzemiosło ludowe jest nie tylko elementem kultury ale i jednym z walorów turystycznych regionu. Na odkrycie przez Was czeka 200 twórców, reprezentujących 24 rzemiosła, w blisko 130 miejscowościach!

Unikatowe rękawice uratowane przez kobiety

W grubych wełnianych rękawicach z jednym palcem pokazał się amerykański senator Bernie Sanders na zaprzysiężeniu nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Teraz ma już drugą parę, bo na początku tego roku wysłali mu ją „czarni górale” z Łomnicy-Zdrój i Piwnicznej-Zdrój. Górale nazywający się tak za sprawą przewagi czarnego stroju, podkreślają, że Bernie Sanders pochodzi z małopolskich Słopnic. Tę wieś leżącą w powiecie limanowskim, u stóp Mogielicy, najwyżej góry Beskidu Wyspowego odwiedził nawet w poszukiwaniu swych korzeni w roku 2013.
Mieszkańcom gór zalet rękawic furmańskich przedstawiać nie trzeba. Ceprom (nie-góralom) podpowiadamy: świetnie sprawdzały się w lesie podczas ładowania drewna na wozy. Najpierw furman rękawice miał założone za głowę i związane z tyłu, żeby mu nie przeszkadzały. A potem wskakiwał na furmankę, zakładał je na ręce, i wio, koniku! Po jakimś czasie użytkowania wełna filcuje się, dzięki czemu rękawice stają się nieprzemakalne. 
Jak powstają? Zaczyna się od naciągnięcia lnianej osnowy na specjalnie przygotowaną drewnianą formę, a następnie zaplata się wełnianą nić. Ten proces trwa dwa-trzy dni, nawet do tygodnia! A przecież wcześniej jeszcze sporo „brudnej roboty”: po zakupie wełny od hodowcy owiec, trzeba ją wielokrotnie prać, suszyć, gręplować (rozplątywać włókna) i dopiero uprząc nitkę! Robi to coraz mniej zakładów więc często zajmują się tym sami tkacze.
Do wykonywania rękawic używa się tylko 100 proc. naturalnej wełny, w większości pozyskanej z lokalnych owiec. Rękawice są najczęściej w kolorze czarnym, a białe uchodzą za bardziej ekskluzywne. Niezależnie od koloru, prawdziwe rękawice furmańskie posłużą Wam przez dekady! Najstarsze, mające już 100 lat, można oglądać dziś w muzeum regionalnym w Piwnicznej-Zdroju.
Będąc tam, warto zerknąć też na drewniane krosna – formy do wyplatania rękawic, które kiedyś obsługiwali głównie… mężczyźni. Czy wiecie, że prawie zaprzepaścili sekret ich produkcji? Przez pewien czas technika wytwarzania była uważana za wymarłą i nawet zanotowało ten smutny fakt Muzeum Etnograficzne w Warszawie. Na szczęście okazało się, ze w wolnym czasie tkał sobie Michał Nakielski z Piwnicznej-Zdroju. Dzięki determinacji kobiet, które wybrały się do niego na szkolenie, sposoby wykonywania rękawic furmańskich przetrwały, a tworzenie furmanówek stało się zajęciem również kobiecym. Dziś, gdy przestrzenne tkactwo czarnych górali przeżywa swój renesans, można zaopatrzyć się także w niepowtarzalną wełnianą czapkę czy opaskę na nadgarstek. Trwają procedury aby rękawice furmańskie znalazły się na Liście Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO.

Kuleczki, które budzą zazdrość i podziw

Odziani w rękawice i furmańskie nie zmarzniemy i możemy się udać na poszukiwanie prawdziwej łemkowskiej biżuterii – dla siebie lub na prezent dla bliskiej osoby. Mieszkanki tak zwanej Łemkowszczyzny (Beskid Niski i część Beskidu Sądeckiego) tworzyły w dwudziestoleciu międzywojennym tak zwane krywulki. To coś w rodzaju naszyjnika lub kryzy z drobnych, szklanych koralików. Kuleczki o średnicy do 2 milimetrów nawleczone są na nitkę, i tworzą ażurową, misterną całość. Biżuteria składa się z trzech części. Pierwsza, znajdująca się najbliżej szyi to krajka (ma około 2 centymetry szerokości). Wykończenie to „gondoczok”. Najważniejsza i najbardziej ozdobna część najszersza (mająca 10 do 40 centymetrów) nazywa się „połotence”.
Krywulka była dawniej wyznacznikiem statusu: im bogatsza i szersza, tym bardziej poważana i posażna była pani lub panna, która ją nosiła. Największa kolia może mieścić aż 25 000 koralików, nanizanych na kilkanaście metrów nici! Do jej stworzenia potrzeba około 130 godzin cierpliwej pracy! Być może dlatego zarezerwowane były onegdaj na użytek własny? Geometryczne wzory w kształcie kół, kwadratów, rombów, sześciokątów i pasków mają swoje znaczenie symboliczne. Romby to wiosna, kwiat o ośmiu płatkach – woda i słońce, a ukośna kratka z trzech linii – urodzaj. Obecnie można krywulkę kupić. Warto, bo etniczna ozdoba jest ponadczasowa i wzbudza zachwyt misternym wykonaniem.

Koronka klockowa, czyli misterium symboli

Koronkarstwo na polskiej wsi rozwinęło się w połowie XIX wieku. Stało się to głównie za sprawą mecenatu między innymi: Tytusa Chałubińskiego, Heleny Modrzejewskiej, Stanisława Witkiewicza, którzy zachęcali kobiety do wyrobu koronek. Organizowano dla nich kursy, szkoły, szkółki i pokazy.
W polskim koronkarstwie ludowym wyróżnia się technikę szydełkową, klockową, igiełkową i siatkową. Techniki i wzory są zróżnicowane regionalnie. Największą popularnością cieszą się koronki szydełkowe, ale największym uznaniem cieszyła się koronka klockowa.
Koronka klockowa rozwinęła się najlepiej w urokliwym miasteczku Bobowa (powiat gorlicki) i w okolicznych wsiach – obecnie największym i najprężniejszym ośrodku koronkarstwa w Polsce. Metoda wyplatania koronki bobowskiej pochodzi co prawda z Włoch i Belgii, ale w Bobowej zaczęto ją wytwarzać w wieku XVI wieku i stała się tu prawdziwym dziełem sztuki. W 1899 roku założono tu Krajową Szkołę Koronkarską. Jej uczennice zdobyły w 1902 roku brązowy medal na wystawie w Saint Louis, a w 1905 roku złoty medal w San Francisco. Od 1949 roku o poziom wykonania koronek i sprzedaż wyrobów dbała Spółdzielnia Pracy „Koronka-Bobowa”. W 1995 roku powstało w Bobowej Stowarzyszenie Twórczości Regionalnej. Za cel przyjęło m.in. ochronę lokalnej sztuki koronkarskiej przed zapomnieniem. Co ciekawe były to wyroby przeznaczone głównie na zamówienie ludzi bogatych – szlachty, ziemian i mieszczaństwa. Odbiorcami były także kościoły. Koronki wykonywane były przede wszystkim przez kobiety (mężczyźni i chłopcy stanowią zdecydowaną mniejszość). Osoby te powiązane są szczególną siecią koligacji rodzinnych o charakterze klanowym. Wielopokoleniowe i wielodzietne rodziny zaangażowane w wytwarzanie koronek przekazują sobie umiejętności techniczne. W przypadku osłabienia któregoś z ogniw pokoleniowych, umiejętność wytwarzania koronek w danym klanie może być zagrożona. Wytwarzanie koronek jest silnie związane z życiem religijnym (na przykład obowiązuje zakaz tkania w niedziele) oraz kultem św. Zofii, patronki bobowskiego kościoła.

Najstarsze zachowane egzemplarze koronek bobowskich mają format taśmowy i kolisty oraz silną barokową formę. Format kolisty (rozeta) jest w tym przypadku najbardziej nośny symbolicznie. Koronki są symetryczne. Wzory mają znaczenie symboliczne (na przykłąd trzy ściegi to Trójca Święta, a pięć ściegów to pięć ran Chrystusa). Ornamenty bobowskie powielają znane od wieków symbole i znaki. Wśród takich ornamentów wyróżnić można elementy zwierzęce (na przykład: paw, kogut, kaczka, jeleń), ludzkie (na przykład sylwetki, twarze, dłonie), atrybuty boskie lub świętych i wiele innych. Zbiory historyczne i artystyczne związane z koronką bobowską gromadzi Galeria Koronki Klockowej w Bobowej, a popularyzację tradycji prowadzi miasto w ramach Międzynarodowego Festiwalu Koronki Klockowej.

Ośrodki koronkarskie w Małopolsce poza Bobową to także: Stary Sącz, Krościenka nad Dunajcem (powiat Nowy Targ) i Wiśniowa (powiat Myślenice)

Dziegciarze, obrazy na szkle i drewniane orły

Roman Penkala, ostatni dziegciarz z Bielanki w powiecie gorlickim, chodzi po lesie w poszukiwaniu drewna cenniejszego i trudniejszego do znalezienia niż grzyby. Wybrane kawałki nasączone żywicą pali na stosie przez kilka godzin, by pozyskać dziegieć. Dawniej ta gęsta, smolista, a w działaniu – antybakteryjna substancja używana była jako lek, a dziś stosowana jest do produkcji leków i kosmetyków. Odwiedzając pana Romana, uważajcie, żeby nie zaraził Was swoją pasją! Tradycje dziegciarstwa poznać można w Zagrodzie Maziarskiej w Łosiu
Że zarazić się można przekonał się Stanisław Wyrtel, który zatrudnił się przed laty w jako przewodnik w Muzeum – Orawskim Parku Etnograficznym w Zubrzycy Górnej. Pokazując turystom obrazy na szkle, zapalił się do wykonywania ich kopii, a dziś… ma swoją galerię autorską z pracami w baśniowym klimacie, trochę jak u Marca Chagalla. Technika malowania na szkle jest trudna bo maluje się pod powierzchnią (z tyłu) więc wszystko jest odwrócone i trzeba obraz tworzyć „do lustra”.
Do malowania próbuje namówić Józefa Lizonia żona, ale nie chodzi o obrazy lecz o rzeźby. Ceniony samouk z Podegrodzia (powiat nowosądecki - jest tu ciekawe Muzeum Lachów Sądeckich) twierdzi jednak, że woli swoje dzieła surowe –  jego drewniane orły wręczano amerykańskim senatorom, którzy wypowiadali się na temat sytuacji w Polsce. Miał wiele wystaw indywidualnych, między innymi w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, a także we Francji, w Szwajcarii, na Słowacji i na Węgrzech. Rzeźbi od czasu gdy miał 9 lat, a za dzieło swojego życia uważa monumentalną figurę Chrystusa na krzyżu, wykonaną z jednego kawałka drewna dębowego. Obejrzyjcie ją i inne prace w ogrodzie Pana Józefa, bo choć nie ma swojej galerii to tworzy sztukę przez duże „S”.

200 twórców i 24 rzemiosła w 130 miejscowościach

W Małopolsce przywiązuje się dużą wagę do zachowania i kultywowania, a czasem odrodzenia tradycyjnego rzemiosła. Organizowane są nie tylko pokazy, ale i warsztaty dla osób, które chcą wrócić do zajęć swoich przodków. Mamy także cykl targów i imprez promujących wytwory sztuki ludowej i tradycyjnego rzemiosła. To na przykład festiwal Etnomania, Otwarte Pracownie na Szlaku Tradycyjnego Rzemiosła, krakowskie Międzynarodowe Targi Sztuki Ludowej, Święto chleba, czy Miodobranie. Na wielu kiermaszach świątecznych czy lokalnych niemal zawsze obecne są wyroby tego typu.

Lista tego typu rzemiosł i rękodzieła jest długa. Na odkrycie przez Was czeka 200 twórców, reprezentujących 24 rzemiosła, w blisko 130 miejscowościach!

  • Bednarstwo – zaliczane dziś do ginących zawodów – to technika ręcznego wytwarzania drewnianych naczyń i innych przedmiotów użytkowych.
  • Bibułkarstwem, czyli sztuką wytwarzania ozdób z bibuły, zajmowały się głównie kobiety, które chętnie dekorowały swe domy i miejsca kultu.
  • Biżuteria łemkowska. Krywulka to rodzaj tradycyjnej ozdoby łemkowskiej. Wykonywana jest z drobnych, szklanych koralików o średnicy do 2 mm nawlekanych na nitkę, tworzących ażurową, misterną całość.
  • Dziegciarstwo. Rzemiosło to na skalę masową rozwijało się zwłaszcza we wsiach łemkowskich – Bielance i Łosiu. Łemkowie parali się produkcją dziegciu już w XVII wieku, a dziegieć – dzięki swym właściwościom leczniczym było powszechnie używane w medycynie ludowej.
  • Garncarstwo. W warsztacie garncarza, czyli rzemieślnika, który wykonuje z gliny garnki i inne przedmioty, znajdują się: koło garncarskie, specjalny piec garncarski oraz miejsce do suszenia uformowanych i wypalonych naczyń.
  • Hafciarstwo. W polskiej kulturze ludowej malowanie igłą i nicią zajmuje wyjątkowe miejsce. Haft był jedynym elementem dekoracyjnym, który chłopskie płótno przybliżał do wyglądu tkanin dworskich czy ozdób oglądanych w domach szlacheckich i ziemiańskich.
  • Ikonopisarstwo. Ikona powstała w kręgu kultury bizantyjskiej. Realizowana była w formie mozaik, fresków, płaskorzeźb oraz obrazów na desce, z którymi najczęściej jest kojarzona. Ikony przedstawiają wizerunki świętych.
  • Kamieniarstwo to zawód ciężki, wymagający krzepy. Beskid Niski – z miejscowościami Bartne i Jasionki na czele – stanowił centrum kamieniarstwa w Polsce.
  • Kołodziejstwo. Kołodziej zajmował się wyrobem oraz naprawą wozów i części do wozów, przede wszystkim kół – stąd nazwa. Rzemiosło to – znane od wczesnego średniowiecza – zmieniało się wraz z postępem cywilizacyjnym.
  • Koronkarstwo, czyli ażurowa dekoracja tkanin i ubiorów, przybiera formy ażurowych koronek, aplikacji strojów, kołnierzyków czy szali. Koronkę tworzy się z nici bawełnianych, lnianych lub jedwabnych.
  • Kowalstwo. Po uwłaszczeniu chłopów w Małopolsce w 1848 roku znacznie poprawiła się sytuacja materialna wsi. Spowodowało to zwiększenie zapotrzebowania na różne wyroby żelazne.Dziś to głównie wytwarzanie ozdobnych elementów np. bram. 
  • Lutnictwo wymaga gruntownego wykształcenia. Przyszły lutnik musi być obdarzony dobrym słuchem muzycznym i mieć zdolności manualne. Wielu lutników kończy licea plastyczne.
  • Łyżkarstwem nazywa się wyrób przedmiotów gospodarczych z drewna (najczęściej łyżek – stąd nazwa). W przeszłości wymagało to dużego nakładu pracy i zdolności manualnych.
  • Malarstwo na szkle. Twórcy ludowi potrafią nawet w niewielkim kawałku szkła zamknąć własny obraz świata. Jeśli chodzi o technikę, to malarstwo na szkle rządzi się innymi prawami niż malarstwo tradycyjne.
  • Młynarstwo towarzyszy człowiekowi od wieków. Pierwszymi narzędziami młynarskimi były płaskie, łupane kamienie, później pojawiły się żarna złożone z dwóch kamieni, z których jeden był ruchomy.
  • Pieczywo tradycyjne. Wypiek chleba należał do podstawowych prac domowych. Zawodowo trudniła się nim tylko służba wypiekająca pieczywo na potrzeby dworu (stąd nazwy miejscowości – na przykład Piekary). Chleb pieczono zwykle z mąki żytniej.
  • Plastyka obrzędowa. Dzisiaj ozdoby świąteczne zazwyczaj kupuje się w sklepach, mało kto ma czas i ochotę wykonywać je samodzielnie. Niegdyś domy i kościoły z okazji świąt ubarwiano przygotowanymi wcześniej ozdobami.
  • Plecionkarstwo. Koszykarstwo, wiklinarstwo, plecionkarstwo to zajęcie bardzo stare. Już w zamierzchłej przeszłości ludy zbieracko-łowieckie chętnie się tym zajmowały. Plecionkarstwo było umiejętnością praktyczną.
  • Powroźnictwo, czyli wyrabianie sznurów i powrozów.
  • Pszczelarstwo. Najstarszą formą pszczelarstwa w Polsce było bartnictwo, czyli wykorzystywanie rojów pszczół osiadłych w dziuplach drzew. Dziś pszczelarze zasiedlają rojami ule, które ustawia się w pasiekach.
  • Rzeźba ludowa. W tradycyjnej rzeźbie ludowej dominowała tematyka religijna. Przez wiele lat nie zwracano uwagi na jej twórców, którzy najczęściej pozostawali anonimowi. Dopiero w okresie międzywojennym zaczęto nimi się interesować jako formą dzieła sztuki.
  • Skórnictwo. Kaletnictwo ludowe zachowało się głównie na Podhalu, dzięki rozpowszechnionej na tym terenie hodowli owiec.
  • Snycerstwo, czyli rzeźbienie w drewnie, jest jedną z najstarszych, a zarazem niezwykle trudnych sztuk plastycznych. Wymaga od rzemieślnika wielkiej precyzji, zaangażowania, pewnej ręki i oka.
  • Stolarstwo. Jednym z najpopularniejszych rzemiosł drzewnych jest stolarstwo. Niegdyś w prawie każdej wiosce można było znaleźć warsztat stolarski, w którym wyrabiano gonty do pokrycia dachów, elementy konstrukcji domów i jego wyposażenia.
  • Stroje ludowe. Strój ludowy to określenie odzieży chłopskiej, mającej charakter odświętny. Stroje ludowe zakładano najczęściej do kościoła, a także na szczególne uroczystości rodzinne.
  • Tkactwo to jedno z najstarszych rzemiosł, a w ostatnich latach stało się szczególnie modne. Może dlatego, że jest zajęciem dla ludzi wytrwałych, ale też szukających wytchnienia.
  • Wycinankarstwo. Wycinanka jako forma rzemiosła artystycznego zaczęła się pojawiać w kulturze szlacheckiej, mieszczańskiej i żydowskiej. Sztuka wycinanki rozwinęła się szybko, już drugiej połowie XIX wieku, przybierając różne formy.
  • Wyroby z drewna. Wśród tradycyjnych wyrobów z drewna odnajdujemy liczne przedmioty codziennego użytku, od sztućców, naczyń, form na masło i ser, poprzez wszelkiego rodzaju meble, aż po konstrukcje bardziej złożone.
  • Zabawkarstwo ludowe cieszyło się dużą popularnością wśród wiejskich twórców, nie stanowiło jednak odrębnej gałęzi rzemiosła. Najczęściej bywało produkcją uboczną warsztatów garncarskich i przemysłu.

Długo można by tak opowiadać o ludziach i ich niesamowitych rękodzielniczych pasjach. Tworzenie gorsetów, instrumentów, wycinanek, zabawek, koronek… Skarbów regionalnych i ich niesamowitych twórców szukajcie na stronie poświęconej małopolskiemu szlakowi rzemiosła.

 

Multimedia