Małopolskie tradycje wielkanocne

Siuda Baba, czyli mężczyzna przebrany za kobietę, umorusany sadzą w tłumie ludzi
Skoro nie możemy w pełni świętować Wielkanocy, niech tradycja da nam oparcie w tym trudnym czasie. Poznajcie kilka małopolskich tradycji związanych z Wielkim Tygodniem i Wielkanocą.

W okolicach Krakowa - Babicach, Zielonkach, Trojanowicach czy Tomaszowicach, w Niedzielę Palmową po domach chodzą Pucheroki. Są to chłopcy przebrani w kożuchy odwrócone futrem na wierzch, przepasane powrósłami, z twarzami pomalowanymi czarną sadzą i stożkowymi czapkami z kolorowej bibuły na głowie. Ten zwyczaj, wywodzący się z dawnych kwest żaków krakowskich był znany już w VII wieku. Pucheroki proszą o drobne datki, wygłaszając w zamian orację, rymowanki, komiczne dialogi i życzenia świąteczne. Gospodarze zawsze z sympatią witają kwestujących.  

Siuda Baba – postać umorusana sadzą, niechlujna, ubrana w podartą spódnicę, ustrojona koralami z ziemniaków, pojawia się raz w roku, w lany poniedziałek. Niegdyś zapewne w wielu miejscowościach małopolskich, dzisiaj jedynie w podkrakowskiej Wieliczce i podwielickiej Lednicy Górnej. Tradycja ma swe korzenie w legendzie o pogańskiej świątyni bogini Ledy w Lednicy Górnej. Płonął w niej święty ogień, który podtrzymywać miała kapłanka, pełniąca swą funkcję przez rok. Potem, usmolona od siedzenia przy ogniu, szukała po domach swojej zastępczyni. Dziś też Siuda Baba szuka dziewcząt, lecz po to, by wykupiły się pieniążkiem albo pocałunkiem, co kończy się obowiązkowym umorusaniem sadzą.

W Poniedziałek Wielkanocny po ulicach Dobrej grasują Dziady Śmiguśne – młodzi mężczyźni przyodziani w słomiane stroje i ukryci za maskami. Zwyczaj ma podobno związek z XIII-wiecznym najazdem Tatarów na klasztor w Szczyrzycu. Tatarzy gnali jeńców na południe, a w okolicach Porąbki dokonali ich selekcji, tych którzy nie mogli dalej iść powiesili, a tych, którzy byli w dobrym stanie puścili wolno, ale obcięli im języki, aby nie mogli nikomu nic opowiedzieć. Jeńcy rozpierzchli się po okolicy. Było to w okresie Świąt Wielkanocnych, było zimno, więc pookręcali się słomą. Udało im się przetrwać dzięki życzliwości mieszkańców. Na pamiątkę tego wydarzenia po Dobrej w „lany poniedziałek” chodzą kawalerowie przyodziani w słomiane stroje. Nic jednak nie mówią, lecz wydają dźwięki charakterystyczne dla osoby z obciętym językiem – pojękiwanie i turkotanie i polewają wszystkich wodą.

Nieodłącznym elementem wielkanocnego koszyka są jajka będące symbolem odradzającego się życia, a pisanki są dziś obowiązkowym elementem świąt wielkanocnych. Zwyczaj dekorowania jaj znany jest już od czasów starożytnych, a najstarsze pisanki odnalezione w Polsce pochodzą z końca X wieku. To trudna sztuka, wymagająca cierpliwości i sprawności. Dziś twórcy stosują różne techniki. Jedną z popularniejszych jest pisanie woskiem, czyli batik. Po narysowaniu wzoru jajko zanurzane jest w barwniku. Na koniec usuwa się wosk, odsłaniając kolorowy wzór. Inną techniką jest skrobanie zabarwionej skorupki ostrym narzędziem, tworząc ornament. Największy w Polsce zbiór pisanek, około 9 tysięcy, posiada Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Multimedia